Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?


Tytuł: Rozdział I "Nie jestem sama"
O godzinie: 14:43:14
Dnia: niedziela, 22 czerwca 2008
Autor: {ksywa}

Zobacz |16| Komentuj

Była noc pełna lśniących na niebie gwiazd które od czasu do czasu zakrywały chmury. Leżałam tak sama na drewnianym łóżku przykryta grubym kocem w kraty. Czytałam właśnie książkę samego Lucasa Fracessa którą podarowała mi moja prababcia ze strony ojca. Książka opowiadała o historii młodego chłopaka który znajduje wielki kufer pełen starych zaczarowanych książek piratów. Bardzo mnie zaciekawiła. Już od paru godzin siedzę tak samotnie w pokoju czytając. Szczerze mówiąc nudziło mi się . Tak bardzo chciałam usłyszeć czyjś głos. Wszyscy niestety pojechali do Hogsmeade na pokaz sztucznych fajerwerków. Mnie jakoś to nie interesowało , wolałam sama zostać. Co jest ciekawego w oglądaniu światełek które zamieniają się w małe gwiazdeczki.
Dobrze dosyć tego czytania. Rzuciłam nagle książkę z hukiem która odbiła się od drewnianej podłogi. Wstałam gwałtownie i podeszłam do wielkich drzwi które prowadziły do salonu Gryfonów. Uchyliłam lekko drzwi aż zaskrzypiały. Weszłam na mały korytarz przy schodach pokrytych czerwoną posadzką. Otaczające mnie obrazy patrzyły na mnie przedziwnie i mówiły:
-Ty nie w Hogsmeade?- zapytał jeden obraz przedstawiający egzekucję człowieka.
Z obrzydzeniem spojrzałam na malowidło pełne ciemnych kolorów. Odparłam zniesmaczona:
-Nie. Co jest fajnego w patrzeniu na chińskie fajerwerki. – szybko moje oczy spojrzały na inny obraz który był jaśniejszy od poprzedniego. Na obrazie była kobieta z czwórką dzieci które bawiły się na łące w barka ,a kobieta robiła wianek pod lipą. Uśmiechnęłam się bo sama chciała bym znaleźć się na takiej wyciszonej łące pełnej róż i tulipanów.
Coś zabrzęczało mi w uszach ,to na pewno nie dochodziło z dormitorium lecz z salony. Wyjrzałam zza murku przy schodach. Nikogo ani niczego tam nie było. Popatrzyłam w lewą stronę gdzie była sofa zrobiona z syntetyku. Ktoś kucał przy kominku. To był chłopak ,którego nigdy na oczy nie widziałam. Miał długie brązowe włosy na których wbite były okulary słoneczne. Czy to był ktoś z Gryffindoru? Tego nie wiedziałam. Wstałam ze schodów i oparłam się o białą bardzo ładnie wygrawerowaną poręcz. W końcu odważyłam się zapytać:
-Kim jesteś?- chłopak od razu odwrócił głowę w moja stronę. Gdy zobaczyłam jego piękne szare oczy zakochałam się. Miał też cudną bladą karnację ,a policzki miał całe zarumienione.
- Jestem Adam Snow. Jestem nowy.- oznajmił bardzo sympatycznym głosem. Chciałam aby on poznał mnie jako miłą osobę wiec też powitałam go.
- Bardzo mi miła ja jestem Hermiona. Hermiona Granger.- podałam mu rękę i uśmiechnęłam się mile.
Chłopak tak samo jak ja podał rękę i uśmiechnął się szeroko. Jego zęby też były zniewalające ,całe białe i proste. Niestety mój kochany Ron takich nie ma jedynie zęby górne ma proste a reszta ... lepiej nie mówić. Ale i tak go kocham.
-Mi tez bardzo miło poznać taką ładna osobę jak ty. – powiedział , a ja oczywiście zarumieniłam się bo jak że by inaczej.
-Ty nie w Hogsmeade?- zapytałam schodząc ze schodów na dół. Wolno zbiegłam ze stopnii zostawiając na nich ciemne plamy od czarnej podeszwy. Zwykle przejmowałam się takimi drobnymi brudami ae teraz byłam zajęta przywitaniem nowego. Gdy już weszłam na dywan w greckie wzory Adam odezwał się :
-Nie. Już wiele razy byłem tam. To już nudne. A ty dlaczego nie jesteś tam z innymi?- po raz kolejny zadał pytanie. Podeszłam do niego i usiadłam na starej sofie która śmierdziała kotem. Kiedy już wygodnie się usadowiłam zaczęłam odpowiadać:
-Ja tak samo. To już staje się nudne.- on znowu na mnie spojrzał tak jak by się we mnie zakochał. Jesteśmy prawie tacy sami. Jakie to słodkie. Och szkoda ,że Ron taki nie jest.
Popatrzyłam któryś raz na oczy chłopaka które patrzyły o dziwo na moje piersi. Oburzona położyłam prawą dłoń na górnej części tułowia. Wzrok chłopaka od razu poleciał na moją twarz. Oczy wyglądały tak niewinnie ,że nie mogłam się im oprzeć. Jednakże coś podejrzewałam. Odgarnęłam z twarzy włosy które zasłaniały mi oczy. Nastąpiła wielka cisza. Zdawało mi się ,że Adam chce mnie pocałować. Zachowywał się dziwnie. Wreszcie się odezwałam:
- To ja wrócę do czytania książki.-powiedziałam wstając szybko z rozgrzanej sofy. Zamknęłam oczy i odwróciłem się tyłem do chłopaka. Powoli ruszyłam w stronę schodów które pobrudziłam.- Och muszę jeszcze zmyć te plamy.
-Może Ci pomogę?- zapytał wstając na dwie nogi.
-Nie ,nie dziękuję.-odpowiedziałam czując dziwną aurę. Wzięłam małą chusteczkę która leżała na porcelanowej laleczce stojącej na metalowej półeczce. Od razu uklęknęłam na kolanach i zabrałam się za robotę. Chusteczka dotknęła posadzki , leciutko poruszyłam ją i starłam pierwszą plamę. Kątem oka zauważyłam za sobą Adama. Na swojej szyi poczułam jego oddech. Przestraszyłam się. Natychmiast odsunęłam się od niego. Jednak on ciągle do mnie podchodził. Poczułam ,że jego broda oparła się o moje ramię.
-Adam możesz zabrać brodę!- poprosiłam jednak on złapał mnie za biodra. Przerażona rękoma oderwałam jego dłonie od tali. Poczułam się okropnie. Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego wściekle lecz on był bardzo skupiony i uśmiechnięty. Uśmiechnęłam się tak samo jak on ,a on gwałtownie złapał mnie a szyję i pocałował namiętnie.
Próbowałam się parę razy odepchnął i po czwartym razie odepchnęłam się od niego popychając go na podłogę. Szybko odwróciłam się i ile sił w nogach wbiegłam na schody. Byłam już na szóstym stopniu i wtedy się przewaliłam na twarz rozwalając sobie nos. Po upadku od razu chciałam wstać lecz nie miałam siły. Na wykładzinie zauważyłam moją krew. Już myślałam ,że umrę ze strachu. Spojrzałam w stronę chłopaka , Adama nie było , zamiast niego stał śmierciorzerca.
-Odejdź!-krzyknełam wdrapując się na samą górę. Śmierciorzerca ruszył w moja stronę. Kiedy był metr ode mnie szybko wstałam i wbiegłam do pokoju zamykając za sobą dokładnie drzwi. Oddychając ciężko próbowałam przestawić starą szafę pod drzwi. Lecz nagle rozległ się głos śmierciorzercy:
-Alohomora! -drzwi uchyliły się a za nimi stał śmierciorzerca. Ja stałam na przeciwko niego ,szukając swojej różdżki. Jednak on był pierwszy wycelował we mnie różdżką i powiedział :
-Avada Kedavra!!!!!!!!!!!
Zielony Promień ruszył w moją strone.

***

-Hermiona!Hermiona- krzyczał Ron trzymając nie za rękę.
Obudziłam się. Zdziwiona ,że to było tylko sen wstałam.
-Tak?- zapytałam
Ron uśmiechną się i odparł:
-Idziesz do Hogsmeade?








2006
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (3)
październik (5)
listopad (8)
grudzień (7)

2007
styczeń (3)
luty (5)
marzec (1)
kwiecień (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)

2008
styczeń (1)
marzec (1)
czerwiec (1)


#Wykonawczyni: Korni
. #Przebieralnia Szablonów


MusicPlaylist